COVID i Putin

Rosja znalazła na piątym miejscu w smutnym rankingu zakażeń koronowirusem z 177 tys. zakażonych. To nawet w rosyjskich mediach wywołuje pytania o pozycję i przyszłość prezydenta Putina. Koronowirus przyszedł w bardzo złym dla niego czasie, bowiem nałożył się na istniejące już trudności.

Kreml, zanim koronowirus w Rosji się pojawił,  pokerowo zaryzykował starcie z amerykańskim przemysłem naftowym. Wywołało to konflikt z Arabią Saudyjską, której nie udało mu się pozyskać dla swoich  planów. Skutkiem była lawinowa obniżkę cenę ropy, dużo poniżej poziomu, który pozwala finansować rosyjski budżet (w rosyjskim planie budżetu zakłada się cenę 40 $. Wybuch pandemii plus problemy z ceną ropy były powodem spadku  kursu rubla z 65 rbl/$ do powyżej 80 rbl$ by ustabilizować sie, jak się wydaje, na poziomie 75 rubli za dolar.

Stałym czynnikiem problemów dla gospodarki rosyjskiej są sankcje związane z okupacją Krymu. Początkową fazę pandemii i dramatyczną sytuację we Włoszech Kreml usiłował wykorzystać dla przełamania sankcji, czemu służyć miała  „pomoc humanitarna”. Okazało się to nie tylko nieskuteczne, ale do pewnego stopnia przeciwskuteczne.  Był to jeszcze czas, gdy w Rosji  zachorowań na koronowirusa jeszcze nie było. Od tego czasu Włochy  z 214 tys. zakażonych,  Rosja prawie dogoniła i , jeśli pandemia będzie się rozwijać tam w dotychczasowym tempie,  może je wkrótce przegonić. To że liczba ta większa jest niż w Niemczech i Francji już się stało. Należy jednak odnotować, że ilość zgonów w Rosji jest o wiele niższa niż  na Zachodzie, przynajmniej wedle raportowanych danych (może być to również w jakiejś mierze związane z różnych sposobem kwalifikacji zgonów). Zarazem nie należy pomijać, że pandemia w przeważającej mierze dotyka Moskwę (93 tys zakażeń) a więc centrum władzy z symbolicznym zachorowaniem samego premiera. Koronowirus przedostał się też już w szeregi rosyjskiej armii.

Wobec rozwoju pandemii Putin przyjął strategię, która choć związana z pewnym ryzykiem, wydaje się zrozumiała. Jego wystąpienia publiczne dotyczące COVID podkreślają zagrożenia i są pełne ostrzeń. Nie ma w nich urzędowego optymizmu. Łączy się to z częściowym wycofaniem się Putina ze sceny publicznym i znacznie rzadszej obecności w mediach. Odpowiedzialności za walkę z pandemia przekazano  formalnie władzom regionalnym, co brzmi rozsądne, bowiem na ogromnym obszarze FR trudno o jednolite postępowanie w tym względzie, nie łatwo to jednak praktykować w silnie scentralizowanym państwie.

Każdy kij ma jednak dwa końce.  Dyktator. który nie pokazuje się publicznie dostatecznie często naraża się na spadek znaczenia. Niektórzy komentatorzy wskazują, że przekazanie odpowiedzialności za walkę z pandemią władzom regionalnym może się skończyć ich silniejszym poczuciem samodzielności. Może okazać się to politycznie istotne w momencie narastania trudności gospodarczych. Ich przyczyna jest podobna jak w krajach Zachodu, struktura władzy skoncentrowana w rękach jednego człowieka, zupełnie inna.

Mimo problemów wewnętrznych, Rosja nie rezygnuje z wojny dezinformacyjnej. Idąc w ślady Donalda Trumpa, która za COVID oskarża Chiny, rosyjski MSZ bez najmniejszych dowodów oskarżył Gruzję o przyczynienie się do rozpowszechniania wirusa. W Tbilisi, jak i w stolicach innych postradzieckich państw, mają się rzekomo znajdować laboratoria do tego zdolne, finansowane przez Waszyngton.

Oglądając  angielskojęzyczną RT (Russia Today) mało można się dowiedzieć o samej Rosji, natomiast wiele o Zachodzie,   przedstawianym jako pustoszony przez COVID z jednej strony,  z drugiej wstrząsany protestami przeciwko lockdownom. Obraz Zachodu w RT wyraża myślenie życzeniowe władców Kremla o upadku Zachodu pogrążonego w kompletnej anarchii. Dodać jedynie można, że polskie TVP1 chętnie prezentuje sytuację w podobny sposób.

Tymczasem kremlowskie wishfullthinking zaczyna się w poważny sposób nie sprawdzać. Czołowe kraje Unii Europejskiej zaczynają powoli z pandemii, gdy Rosja w nią właśnie wchodzi. Europe unijna otrząsa się z szoku wywołanego zarazą. Sama Unia przygotowuje ogromny pakiet pomocowy na sumę 3 bilionów euro. Warto w tym miejscu wspomnieć, że GDP PPP Unii Europejskiej wynosi 17  bln (17 bln wedle kursu wymiany). GDP Rosji wynoszące  1.5 bln. (gospodarka rosyjska jest około trzech razy większa od polskiej)  na tak wydatną pomoc pozwolić sobie nie może. Choć cala światowa i unijna gospodarka doświadczy kryzysu, kryzys ten w przypadku rosyjskim może się okazać proporcjonalnie większy.

Lockdown, który zastosowano w Moskwie z dużą konsekwencją, tak jak wszędzie ma silne negatywne skutki gospodarcze. Uderza to w rosyjską płytką klasę średnią, której zasoby są znacznie bardziej ograniczone niż jej odpowiednika na Zachodzie. Moskwa, która ściąga niemal całość podatków z prowincji (co nieustannie budzi niezadowolenie), rozdaje je następnie wedle uznania. Kryzys gospodarczy może jednak spowodować sytuację, w której pieniędzy będzie za mało na „utrzymanie prowincji”.

Mimo wszystkich tych problemów, które COVID nasila, nie należy spodziewać się jakiś masowych protestów, szczególnie gdy epidemia wciąż trwa. Gdy jednak zacznie się kończyć lub gdy uświadomimy sobie, że jest chroniczna i długotrwała, osłabienie pozycji Rosji i jej wewnętrzna sytuacja może okazać się dla Putina trudniejsza.

Nie widać jednak w chwili obecnej, aby pozycja Putina  i jego otoczenia, mogła być zagrożona. Niezadowolenie może narastać i jego popularność spadać, nie widać jednak dotychczas żadnej  zorganizowanej siły,  która mogła by rzucić mu wyzwanie. Nie ma jej w samej Moskwie, nie ma jej też na prowincji, choć na Moskwę narzeka. Nawet szerokie niezadowolenie, gdy ośrodków politycznej  krystalizacji, nie stanowi zagrożenia dla Kremla. Najsilniejszy wyzwanie jak dotychczas, rzuca Putinowi sam wirus, nie czuły na argumenty Russia Today (początkowo twierdzono w niej, że  go nie ma) i nie sposób go w żaden sposób zaaresztować czy też unicestwić,  jak stało się z wieloma wrogami Putina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *